Sięgam po ulubioną książkę. Szybko kartkuję. Podążam wzrokiem za każdą literą. Tak, to jest do piero pomysł! Szkoda, że wcześniej na to nie wpadłam...
Radość z pracy
według DILBERTA
Książka mądra, tytuł zacny... Jeden rozdział, dwa, trzy. Wsiąknęłam na dobre. Czytam, czytam. Pożeram książkę wzrokiem. Nareszcie skończyłam. Teraz czas zrobić z niej użytek!
A więc na początek instrukcja na oryginalność, którą zamierzam wlewać litrami w ten blog.
Recepta na oryginalność
plagiat + brak talentu = oryginalność
Jeśli mam już wszystkie składniki mogę zaczynać ;3
Najpierw znajdź człowieka bardziej kreatywnego od siebie i spróbuj naśladować go w każdym szczególe. Jeśli jesteś takim beztalenciem jak ja, naśladownictwo w niczym nie będzie przypominało pierwowzoru, a z czasem będziesz coraz bardziej oddalał się od źródła plagiatu, stając się bardziej "oryginalny" C: